Wróżymy tylko osobom pełnoletnim - REGULAMIN PRÓŚB O WRÓŻBĘ - Kliknij i przeczytaj koniecznie!

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Smierc a psychika dziecka ...
23-06-2013, 16:31:09
Post: #1
Smierc a psychika dziecka ...
[Obrazek: smierc.gif]


Co to jest to dlugie i pokrecone? - a tak... to zycie ...
zycie spytalo smierc:
"Dlaczego mnie kochaja, a ciebie nienawidza ?"
smierc odpowiedziala :
"Poniewaz ty jestes slodkim klamstwem, ja natomiast jestem gorzka prawda."


Temat “Smierc” z pewnoscia byl poruszany …
Ale ten sam temat, pod katem dziecka ?
Co dla dziecka, mlodego czlowieka moze oznaczac smierc bliskiej osoby ?

Starsze dziecko bedzie wszystko widzialo innymi oczami, ale mlodsze ?

Tlumaczy sie najczesciej, ze - zasneli, poszli do nieba, ...
„babcia, mama, tata, dziadek, brat, siostra, wujek, ciocia itd“


Smierc najblizszych zaburza dziecku porzadek swiata,
wyobrazenie tego, jak toczy sie zycie.
Smierc rodzicow burzy ten porzadek w sposob kompletny …

W naszej kulturze malo mowi sie o smierci.
Tak jakbysmy nie przykladali do tego wiekszj uwagi, lub – bali sie tematu …
Zwlaszcza, kiedy pytaja o nia dzieci.
A wykretne odpowiedzi to tylko droga do fantastycznych rojen,
nieraz bardziej przerazajacych niz sama rzeczywistosc.

Cytat:Siedziałam w samolocie obok pięcioletniej może dziewczynki,
która przez cały czas siedziała z noskiem przyciśniętym do szyby.
Wreszcie jej mama spytała:
- Na co tak patrzysz, córeczko?
- Patrzę, czy tu gdzieś babci nie zobaczę.
- Ale przecież babcia umarła.
- No właśnie dlatego. Wszyscy mówili, że poszła do nieba, no to jej szukam.

Smierc.
Powszedna jak narodziny, ale trudno ogarnac ja rozumem.
Nawet nam, doroslym, a co dopiero dziecku, ktore mysli bardzo konkretnie.
Potrzeba wielu lat, by w pelni uchwycilo tak abstrakcyjne pojecia, jak:
“istnienie”, “przemijanie”, “nigdy” i “na zawsze”…

Jakie macie doswiadczenia w tej mierze ? – kazdy z nas spotkal sie juz ze smiercia,
czy to w wieku dzieciecym, czy pozniejszym.
Czy nalezy na ten temat rozmawiac, czy lepiej dalej milczec … ?


[Obrazek: pxb5rn2f.png]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



18-09-2014, 14:10:43
Post: #2
RE: Smierc a psychika dziecka ...
Smierc jest naturalna i nieodlaczna czescia zycia.
Wszyscy to wiemy, i wszyscy z tego sobie zdajemy sprawe ...
Skad wiec bierze sie lek przed smiercia ?
Jak poradzic sobie z natretnymi myslami o smierci,
ktore predzej czy pozniej dopadaja kazdego z nas ... ?

Czy probowaliscie kiedykolwiek
aby nie myslec o umieraniu w standardowy, smutny i ciezki sposob ?
jak myslicie, czy to w ogole jest mozliwe ... ?


[Obrazek: zen_afirmacja_medytacja_pokoj3.jpg?w=529]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
18-09-2014, 16:52:46
Post: #3
RE: Smierc a psychika dziecka ...
myślę, że lęk przed śmiercią wynika z niezrozumienia tego czym jest tak naprawdę sam akt umierania. Lęk może być również wywoływany tym, że bardzo jesteśmy przywiązani do tego co mamy pozostawić. Może niektórzy nawet z tego nie zdają sobie sprawy, i jest to coś zakodowane w podświadomości, coś co nas blokuje.
Inną kwestią jest też wiara i wychowanie, które w równie znaczący sposób wpływa na postrzeganie śmierci jako aktu odchodzenia z tego świata.

Cytat:Czy probowaliscie kiedykolwiek
aby nie myslec o umieraniu w standardowy, smutny i ciezki sposob ?
jak myślicie, czy to w ogole jest mozliwe ... ?
powiem Ci na moim przykładzie. Śmierci jako aktu nie lękam się, mało tego chcę wrócić do domu, i mieć możliwość nie odradzania się ponownego- niestety, tak prędko nie będzie mi to dane :(
Czemu się nie lękam, ponieważ wiem, że to co tutaj zgromadziłam za życia, było moją lekcją, i nie specjalnie ciężko będzie mi się z tym rozstawać (dobra materialne), ludzie- cóż, będę żyła w ich sercach, dla jednych jako ta dobra, dla innych jako ta zła... pamięć o mnie będzie. Więc, czego mam się lękać? Tego, że porzucę swoją świątynię, która nosiła mnie przez jakiś tam czas?- nie, bo wtedy nie będę skrępowana ciałem, będę jednością w pełni :)

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
18-09-2014, 18:52:10
Post: #4
RE: Smierc a psychika dziecka ...
Śmierć od zawsze nosi etykietkę rozpaczy, smutku, przygnębienia nawet buntu niezgody i złości.
Obudzenie w sobie strachu..lęku, przed czymś czego się człowiek obawia jest zupełnie normalnym odruchem, samo myślenie czym jest co ze sobą dla nas niesie to raz ale spójrzmy na to też ze strony samego aktu przetrwania- taki mechanizm obronny.
Ze śmiercią wiąże się cierpienie .Ale to integralna część naszego życia.
To tak jakby pogodzić się z faktem że to koniec,..moim zdaniem można podejść do problemu właśnie z tą akceptacją, akceptacja tworzy przestrzeń i można się z nią oswajać.
To ma również związek z naszą fizyczną formą , tu i teraz będzie i jest, bo porządek ten zostaje naruszany.Nasza natura tutaj zarządza i temu pojęcie śmierci nas z nią wiąże.Nie zawsze można powiedzieć że jest się pewnym na tyle, że się wie, a strach przed śmiercią potęguje u niektórych niewiedza co dalej.
Zaważyć też możemy że strach jest powodowany tym co za sobą zostawiamy, lub mówimy czasem - nie zrobiłem wszystkiego, chciałem jeszcze tak wiele- lub też zostawiamy bliskich, kierujemy uwagę na to co z nimi będzie, jesteśmy powiązani z rodziną przyjaciółmi, a fakt śmierci bardzo się na nich odznacza, przytłacza.Tym trudniej zdystansować pod tym względem.Lecz i tak siłą przychodzi..

A pod kątem dziecka.. hm zależy od wieku, dojrzałości emocjonalnej, wychowania, i wrażliwości .Na swój sposób przeżywa inaczej niż dorosły, traci zaufanie gdy nagle ktoś odejdzie, zamyka się lub ucieka ,dośc trudna tematyka .Nie warto przekolorowywać tematu dla niego, wprowadzanie w błąd, kłamstwa to najgorsze co można zrobić. Sami jesteśmy wtedy zagubieni a co dopiero małe pociechy .Nie milczmy jednak , to rodzi niepewności i buduje coraz to nowsze pytania które nie są i tak ws tanie czasem przekazać ogromu tego tematu.
Czy bać się czy po prostu żyć ? Najlepszym sposobem jednak na wszystko co z tym związane to cieszenie się za malutkich rzeczy i życie z dnia na dzień, tu i teraz, by nie wpadać w żal czy obawy że brakło w drodze tutaj czegoś, czy się nie zdąrzyło.
Jedyne czego ja się obawiam w tej sferze to pozostawienie mi bliskich osób ot tak wiedząc że będzie komuś ciężko i żle, lecz z drugiej strony człowiek jest silny ..i sobie na pewno w końcu radzi w takiej nawet sytuacji jaką są odejścia.Czas leczy rany..zostaje wszystko w sercach .

"W kamienie na dnie uderza woda. Wiatr trąca swobodnie trawę na zboczu. Bądź zatem jak trawa z kamienia na wodzie"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
20-01-2015, 10:37:33
Post: #5
RE: Smierc a psychika dziecka ...
Opowiem na własnym przykładzie.
Często odkrywam w sobie wspomnienia z dzieciństwa, które siedzą gdzieś głęboko, o których nie mam pojęcia, a które wychodza na jaw np. wtedy gdy poruszam daną tematykę. Ze śmiercią kojarzą mi się niemiłe stany, miałem może 5-7 lat kiedy był taki okres strachu przed nią. Nikt z otoczenia nie umarł akurat, tylko wtedy zacząłem sobie zdawać sprawę z tego, że ludzie odchodzą i zacząłem dumać co się z nimi dzieje. Stan emocjonalny z tamtych chwil do dzisiaj jest dla mnie zagadką, w ciągu chwil dosłownie paraliżowało moje ciało, skręcało w środku, mdliło, jakby coś miażdzyło mnie zewsząd. Dzisiaj myślę, że podyktowane to było strachem przed odejściem, trochę niezrozumieniem. Te lękowe sytuacje pojawiały się jeszcze parę razy, z czasem zacząłem poznawać śmierć na żywo, konfrontować się z nią. Punktem kulminacyjnym była śmierć ojca - wtedy się chyba przełamałem, doszło do mnie że śmierć czeka każdego z nas i nie ma najmniejszego sensu pozwalać jej mieszać się w nasze życie, dopóki sama nas nie dotknie. Zwykła racjonalność pozbawiona emocji, dodam, że na pogrzebie ojca nawet jednej łzy nie uroniłem, moja postawa była bliższa pozdrowieniem go na kolejnym etapie drogi. Kilka lat jeszcze lek przed śmiercią siedział w mojej podświadomości - spotykając w snach zmarłe osoby czułem dyskomfort i podobny paraliż jak za dziecka. Przełomem okazał się jeden sen ze zmarłą ciotką (nie była sympatyczna), w którym z pomocą i za namową innej ciepłej istoty zamiast zamierać z przerażenia skonfrontowałem się ze zjawą, otworzyłem na nią swoją dobroć pytając jak jej pomóc.. Jak ręką odjął, od tamtej pory śmierć traktuje jako coś naturalnego, w pełni ją rozumiem i akceptuję. Nie jest to ani kara, ani wyjście awaryjne, ani przypadkowe zrządzenie losu, śmierć po prostu jest.

Co do psychiki dziecka - myślę, że dbając o nią powinniśmy maluchom odkąd tylko wejdą w "okres pytań, ciekawości świata" starać się pokazywać prawdziwe oblicze natury, pokazując tą śmierć najpierw na małych przykładach roślin, zwierząt, wyjaśniając cykl pokoleniowy - dziecko powinno wiedzieć że oprócz swojej indywidualności jest kolejną gałązką w drzewie rodzinnym, która stanie się gałęzią, konarem, pniem..

>>Nie możesz człowieka nauczyć niczego. Możesz mu tylko pomóc odnaleźć to w sobie<<
Galileusz
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-04-2018, 16:16:57
Post: #6
RE: Smierc a psychika dziecka ...
(18-09-2014 14:10:43)Boji napisał(a):  Smierc jest naturalna i nieodlaczna czescia zycia.
Wszyscy to wiemy, i wszyscy z tego sobie zdajemy sprawe ...
Skad wiec bierze sie lek przed smiercia ?
Jak poradzic sobie z natretnymi myslami o smierci,
ktore predzej czy pozniej dopadaja kazdego z nas ... ?

Czy probowaliscie kiedykolwiek
aby nie myslec o umieraniu w standardowy, smutny i ciezki sposob ?
jak myslicie, czy to w ogole jest mozliwe ... ?


[Obrazek: zen_afirmacja_medytacja_pokoj3.jpg?w=529]


Mam inaczej- od dawna tęsknię do przejścia na drugą stronę, można rzec, że czekam. Powody mogą być różne- raz zmęczenie, raz chęć ucieczki przed trudnościami, ale nad wszystkim jest świadomość, że to nic złego dla mnie.
Kiedy jeszcze wierzyłam w Boga chrześcijan, to też się nie bałam, bo skoro miałam odejść do ojca, to przecież dobrze.
Zbijały mnie z tropu reakcje ludzi na rozmowę o śmierci, bo często płacz, przerażenie, niezgoda. Staram się o tym z nikim już nie rozmawiać.

Jako dziecko (5 lat chyba miałam) pamiętam swoją drogę w kondukcie pogrzebowym mojej babci. Listopad, deszcz, błoto pod nogami i same płaszcze wokół, ktoś mnie trzymał za rękę, a mi było tak strasznie smutno. Bardzo mi się chciało płakać, a wciąż się powstrzymywałam. Nie wiem dlaczego.

Potem umierali dziadkowie, druga babcia, inni bliscy- nie pamiętam dokładnie swoich emocji. Nie znosiłam tylko gdy kazali się pożegnać ze zmarłym przez dotknięcie jego ręki.

Kiedy miałam lat 12, pod kołami samochodu zginął mój 6 letni braciszek.
Kłóciłam się z Bogiem, a pogrzeb przeżyłam jak najgorszy koszmar- wszystko widziałam, słyszałam z ogromną ostrością. Mama rzucająca się do grobu, z z tyłu cała grupa przedszkolaków, którą przywiodła jakaś nienormalna wychowawczyni. Rozmowy za mną słyszałam i długo pamiętałam komentarze, po których chciałam się odwrócić i popędzić gapiów w diabły.

Od tamtej pory nie bywałam na pogrzebach. Nie byłam w stanie.
Odblokował mnie pogrzeb dziadka (93lata) męża, bo ta śmierć była dośc naturalna z mojego punktu widzenia.

Matka moja miała pretensje, że dzieci nie prowadziłam na pogrzeby, a ja wciąż pamiętam siebie i nie mogłam im tego zrobić.
Jakoś tak.

"A CI, KTÓRZY TAŃCZYLI ZOSTALI UZNANI ZA SZALEŃCÓW PRZEZ TYCH, KTÓRZY NIE SŁYSZELI MUZYKI." FRIEDRICH NIETZSCHE
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Śmierć - czym jest ... ? Mikesz 31 15.031 26-11-2018 15:13:22
Ostatni post: Boji