Forum ezoteryczne | ezoteryka | ezoTop.pl

Pełna wersja: Miłość własna - kochać siebie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dla jednych z nas jest to sprawa bardzo naturalna i oczywista. Inni muszą wykonać żmudną pracę nad samym sobą by się nauczyć miłości do samego siebie. Jeszcze inni nie mają świadomości, że to jest właśnie klucz do bycia szczęśliwszym, klucz do tworzenia zdrowych relacji z bliskimi nam osobami. Dla poparcia moich słów zacytuję słowa Osho:
"Jeśli ktoś nie pokocha samego siebie, nie będzie w stanie pokochać innych. Jeśli nie będzie szanować siebie, nie będzie szanować innych. Właśnie dlatego wasza miłość jest sztuczna, a wasz szacunek - nieautentyczny. Nie szanujecie bowiem samych siebie. Jak więc możecie szanować innych ludzi?! Jeżeli nie narodziła się w was miłość, nie może promieniować na innych. Najpierw musicie stać się światłem dla samych siebie, a wtedy wasze światło zacznie się poszerzać i dotrze do innych".
Szacunek i miłość do innych ludzi jest więc odzwierciedleniem naszego wnętrza. Jeśli kochamy siebie, to tę miłość ofiarujemy również innym.
Miłość własna stanowi drugie najważniejsze przykazanie - Przykazanie miłości:
"Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" [Mt 22,37-40]
Temat nie jest łatwy ... - :*
Jak rozpoznać tą "miłośc do samego siebie " ...? - :*
Jak odróżnić ją od zwykłego egoizmu i samolubstwa... ? - :*

Można przecież - "nie lubić " samego siebie, a jednak pomagać i szanować innych ... ( często poświęcać się )- :*
Jak to wszystko odróżnić i rozdzielić ... ? - :*

Mikesz
Moim zdaniem chodzi o to, aby najpierw pomyśleć o sobie sprawić, abyśmy czuli się szczęśliwi i mogli okazać innym to szczęście chodzi za równo o sprawy duchowe jak i materialne, i to nie ma nic wspólnego z egoizmem. egoizm jest wtedy kiedy już osiągnęliśmy szczęście, a dalej czerpiemy z innych, nie okazujemy dobroci i szacunku. No chyba każdy z nas ma tak ze jak jest szczęśliwy to może przenosić góry i uśmiecha się do świata...:) to właśnie chodzi o dawanie dobrej energii.
Miłość do samego siebie nazywana jest zdrowym egoizmem. Pokochać siebie to szanować siebie i swoje uczucia, nie robić nic wbrew sobie. Być asertywnym. Dbać o własne potrzeby w pierwszej kolejności. Nie bać się odmawiać innym w obawie o posądzenie o egoizm.
Często boimy się być szczerzy, odmówić komuś, powiedzieć wprost o naszych uczuciach, wolimy przemilczeć ważne dla nas sprawy poświęcając się po prostu. Najpierw myślimy o innych a na końcu o sobie. Prowadzi to jednak do powstania w nas żalu, poczucie pokrzywdzenia i lekceważenia naszych potrzeb. A jeśli sami swoje potrzeby będziemy zawsze stawiać na końcu, to ludzie też nie będą się z nimi liczyć.
Gdy całe życie dajemy pierwszeństwo potrzebom innych ludzi, to gromadzą się w nas takie pokłady tłumionej przez lata złości i braku zaspokojenia osobistych potrzeb, że w końcu znajdują one ujście na przykład w depresji, w zgorzknieniu, ogólnym sfrustrowaniu życiem.
A więc zdrowy egoizm jest jak najbardziej pożądany. Pamiętając o szacunku do innych i respektowaniu ich potrzeb. W myśl słów z Bibii: "Nie czyń bliźniemu swemu, co tobie niemiłe".
Pokochać siebie - to znaczy, że ktoś znalazl się w takim momencie życia, kiedy uświadomił sobie, że takiej miłości mu brakuje. Więc albo ją kiedyś utracił, albo nigdy nie spotkał się z koncepcją miłości do siebie. Wg mnie to określenie jest jednak uproszczeniem i słusznie nawiązuje do tego Wiesiek.
Łatwiej powiedzieć, tak jak i w mówieniu o miłosci w ogóle, czym nie jest miłość do siebie. Ew. wymienić, jakie elementy muszą się w niejna pewno zawierać, np: akceptacja swojej osoby, satysfakcja z bycia sobą - bez względu na materialne i nie tylko, osiągnięcia. To nie łatwe, w świecie, w którym, niestety tym większa wartość człowieka im większa jego przydatność, czyli traktowanie ludzi "użytkowo" oraz interesownie. Wartość taką wycenia się na podstawie wartości dóbr , jakie on posiada.
Sądzę, że można kochać siebie i źle traktować innych. Myślę, że taka miłość po prostu ewoluuje z człowiekiem jako takim - rozwijając swoje życie psych, duchowe, w różnych perypetiach życia.
Miłość własna - to okreslenie dla mnie brzmi pejoratywnie i kojarzy mi się z samolubstwem i egoizmem. Za bardzo ona koncentruje się na sobie a pomija dobro innych.
Miłość do siebie - im bardziej uniwersalna, tym większą ma wartość dla innych i jej skutki także sa lepsze dla innych.
Zgadzam się Jolu. Możliwe, że źle dobrałam słowa. Wydaje się w takim razie zasadna zmiana tytułu wątku z "pokochać siebie" na "kochać siebie" :)
Oczywiście, że można kochać siebie i źle traktować innych ludzi - i czy to nie jest klasyczny egoizm?
Przekierowanie