Forum ezoteryczne | ezoteryka | ezoTop.pl

Pełna wersja: Twoja religia.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jak ktoś w tym dziale powiedział - obecnie wiele osób szuka nowej drogi wiary. Dzieci się buntują, zostają ateistami, twoja sąsiadka nagle zdała sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jest buddystką... A ty? Masz jakieś własne przekonania?
Zdaje się, że każdy a przynajmniej większość ma jakieś własne przekonania ;)
Nawet Ci co uważają, że nie mają przekonań to i tak je mają...tzn. już samo określenie, że 'nie' już jest swego rodzaju przekonaniem ;)
Większość? Dla mnie większość to właśnie bezmózgie moherówy, które wierzą w każde słowo księdza. To jest takie żałosne, że ci ludzie właśnie boją się mieć własne poglądy.

A Ty Fei, jakie są Twoje poglądy?
Jak dla mnie... typowe 'mohery', o ile można to tak w ogóle powiedzieć, to nie jest zbyt duża grupa, choć może i tak za duża.
Jest dość duża liczba osób, która niby przyjmuje to co książa mówią, niby się zgadzają i zwą siebie praktykującymi katoliokami, ale mają jakieś własne ale... np. są za tym by znieść celibat u księży....

Moje poglądy.... hmm..... trudno to opisać, a przynajmniej trudno to jakoś konkretnie określić.
Podstawą np. jest KK, ale... no właśnie jak by było zgodnie z KK... to by mnie tu nie było... bo przecież ezo to zuo...
Ja osobiście nie podpisuje się pod żadną religię. Aczkolwiek muszę przyznać , że chodzę do kościoła co niedziela ( mój synek ma przygotowania do pierwszej komunii) . Fakt , że jestem w Anglii ma na to spory wpływ , był czas , że miałam poczucie , że musze chodzić do polskiego kościoła, bo jakże inaczej, ale polski kościół to polski kościół , bez względu na to w jakiej części globu się znajduje, jest tak samo nudny i ''bezwyrazu'' . Po pierwszej wizycie w angielskim kościele katolickim nie anglikańskim aby nie było :) zmianiłam nastawienie do samego znaczenia kościoła. Tutaj ma to wszystko inny obraz niż jesteśmy przyzwyczajeni . Msza wiadomo ma podobny przegieb, ale jest większy udział samych uczestników. Tutaj kościół stanowi społeczność, po mszy ludzie spotykają się w hali kościoła na kawę, herbatę i jakieś ciastka itp. Można pogadać, poznać się być częścią społeczności. Z czymś takimś zawsze kojarzyła mi sie wizja kościoła jako społeczności.
W co wierzę to już inna kwestia , nie wierzę w księdza, jako osobe która może mi coś wybaczyć, bo jest to taki sam człowiek jak i ja i popełnia błędy. ( Jako nastolatka widziałam takiego księdza z mojej rodzinnej parafii, który piatkowe wieczory spędzał z kobietami na ognisku) z tąd moje przekonanie :) Ale wierzę , że jest ktoś ponad nami , który stworzył to wszystko. Pod co to podpiąć nie wiem. Tak ! jestem katoliczką , wychowuje swoje dzieci w tej wierze, ale nie jestem neurotyczką z tego powodu. Uznaje powszechne prawa egzystencji - bardziej w sensie moralnym niż kościelnym.
Nudny, bez wyrazu i w dodatku robi kupę z mózgu staruszek i innych. Smuci mnie to bardzo, że ci ludzie zamiast używać własnego umysłu i inteligencji próbują wszystko to, co nie da się wytłumaczyć w racjonalny sposób, podpiąć pod wiarę. No właśnie, wiara...

A w co ja wierzę? Nigdy nie wierzyłam w te wszystkie bajeczki na temat "Bozinki", przypowieści, które włączali mi na kasecie dorośli.
Za to wierzę w to, że po śmierci lądujemy w jakimś niebycie, otchłani kosmicznej, "gdzieś tam", ewentualnie może spotkać nas reinkarnacja. A wszystko to, co powstało - wierze nauce. :)
w co wierze hmm z racji run "wierze" w bogo nordyckich, chociaz nie obcy mi jest buddyzm i niektore zalozenia tej filozofii, kiedys stwierdzialam ze po 40stce przerzuce sie na bezalkoholowy i bezmiesny tryb zycia, taki bardziej uduchowiony .... ciekawe czy sie uda ;)
Nalka wszystko siedzi w naszej psychice jesli uwiezysz w to że sie uda, to sie uda. Byłam 100% mięsodzieckiem :D ale przyszedł taki dzien że powiedziałam nie i zostałam wegetarianka i jest mi z tym dobrze :)
a ja wiem, że jest Bóg i nie ważne jaką wiare wyznajemy. Ważne, aby wieżyć, bo najprawdopodobniej, przynajmniej ja sobie to tak tłumacze, wznosimy modły do jednego Boga.
Zgodze sie z djamba ... nie wazne w co wierzymy ale jak wierzymy, a wierzymy Wszytscy w jednego Boga, chyba.... ja wierze w Boga i jego Anioły ... ksieza to ludzie, choc podobno i Anioły egzystuja wsrod nas pod ostacia ludzka..wiec i wsrod "kleru" moga przebywac...poniewaz jeden ksiadz to "biznesmen" a inny z powolania..oby wiecej na Świecie bylo ludzi wykonujacych swoj zawod z powołania, zyło by sie nam łatwiej :)
Ja mam takie przekonanie, że Bóg jest wszędzie, mogę się modlić do Niego wszędzie, więc kościół dla mnie jest niepotrzebny, nie muszę do niego chodzić co niedziele. Kościół dla mnie mógłby nie istnieć. Moja wiara podupadła i tak, wierzę, że coś tam istnieje, ale nie potrzebuję wiary na codzień by tłumaczyc sobie niepowodzenia i powodzenia np. Bo Bóg tak chciał, Bóg mi pomógł, jak to słyszę od niektórych ludzi to mam ochotę dać z plaskacza....Taki człowiek nie polega na sobie wtedy. Mówię o skrajnych przypadkach. Za to ja więrzę w siebie i moje możliwości, że to JA dokonam co chcę i nie potrzebna mi pomoc Boga.

Mam nadzieję , że mnie za to nie zjecie, juz miałam wiele sporów ze starszyzną w rodzinie. Po za tym nikt nie chce ze mną rozmawiać o moich przekonaniach, bo od razu się kłócą. Zwłaszcza moja mama ;/
warto rozdzielić dwa pojęcia: religia i wiara.

religia to system wierzeń powstały w wyniku połączenia aspektów kulturowych, historycznych, ekonomicznych, geograficznych i wielu, wielu innych. religia sama w sobie jest hipotezą na temat stwórcy, duchów i wszystkiego tego czego człowiek nie umiał określić stanem swej wiedzy. jeśli u podstaw danej religii jest rzeczywisty mistyk, szaman, człowiek mający prawdziwą wiarę (lub grupa ludzi) to religia staje się oparciem dla całej społeczności dając jej poczucie bezpieczeństwa nawet w najtrudniejszych chwilach.

niestety współcześnie religie to przede wszystkim instytucje określone zasadami,normami, których niewiele osób rozumie choć wiele powtarza. i nie ma się co czepiać moherów, dotyczy to niestety znacznej większości ludzi, w tym i tych "uduchowionych".

dlatego mnie interesują religie jako struktury powstające na przestrzeni lat (czasem tysięcy lat) i uwielbiam rozbrajać je z naleciałości ludzkich by dotrzeć do pierwocin powstania. nie jest to łatwe, szczególnie przy tych wierzeniach, które zostały niemal wytrzebione a mają teraz swój renesans. te dzisiejsze nowonarodziny niektórych form wiary to też masa współczesnych naleciałości (choćby szamani Enków używający do swych rytuałów wódki mimo ze przed sowieckimi czystkami i manipulacjami społecznymi używano skisłego mleka) o których współcześni nawet nie wiedzą.

no ale tutaj pojawia się kluczowa różnica wspomniana na początku - wiara a religia

religia to system zaś wiara jest rzeczą kompletnie indywidualną. system pomaga znaleźć oparcie dla tych, którzy wiary nie mają. właśnie owe "mohery" każdej z wiar. czują się zagubieni i w religii odnajdują wyklepywane mądrości pozwalające im poczuć się lepszymi. ale nie można ich za to potępiać, szczególnie ze to słabość ludzkiego istnienia od której nikt z nas nie jest wolny. jedynie w innych sferach nasze małostki mogą się ujawniać.

inną sprawą jest wiara właśnie, osobiste doświadczenie i doświadczanie. i jeszcze jeden aspekt tak niestety rzadki:pokora. łatwo ocenić uznać lub zaprzeczyć, łatwo rzucić kamieniem. pokora wskazuje nam jednak że to co my doświadczamy to nasza droga. nie możemy oczekiwać by ktokolwiek szedł nią oprócz nas, ale i nie możemy się dziwić jeśli kogoś na tej drodze spotkamy. wojna między religiami to wojna o słowa. wojna o określenie która religia lepiej poznała prawdę, która lepiej nazywa, jest to zatem wolna ludzkiego ego i niczego więcej. nie ma nic wspólnego z wiarą. tę samą wojnę prowadza profesorowie udowadniający sobie nawzajem który jest mądrzejszy i ma więcej tytułów czy publikacji, to ta sama wojna jaką młodsza i starsza siostra toczą ze sobą niezależnie od tego jak bardzo się kochają, to ta sama wojna która mamy na każdym kroku i sami w niej uczestniczymy. bo niestety nawet ludziom pokornego serca zdarzają się sfery w których ulegają swej ambicji. i nie ma w tym nic złego.
rzeczy takie jakie są czyli buddyzm :) właśnie co wróciłam z wykładu Wojtka Tracewskiego ... coś wspaniałego
na internecie się jej nie publikuje bo to jest słowny przekaz, dlatego nie ma nigdzie informacji o niej :) jeśli wybierzesz się do najbliższej szkoły karma kagyu , to tam Ci na pewno wszystko opowiedzą :) ogólnie medytacja jest na formę , ale co masz sobie wizualizować to zależy od praktyki jaką wykonujesz
Przekierowanie